Chodz, pokażę Ci świat w moich barwach.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Lukas, patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami. Trzęsłam Się. Bardzo Się Bałam. Złapałam Się za bluzke. Ugniatając Ją, uspokajałam Się. Jednak i to, nie pomagało.
Zrozumiałam, że czuję do niego coś więcej niż przyjazn. Czuję do niego uczucie, które siłą dorówna nawet śmierci.
- Nelly. Wyjeżdżam.- Spóscił wzrok.
- Co? - Odsunęłam Się kilka kroków od niego.
- Wyjeżdżam. Wyprowadzam Się.
- Nie, Luk. Nie rób mi tego proszę.- Upadłam na kolana, szlochając z calych sił.
- Nelly, ja przepraszam. Moi rodzice, chcą mnie stąd zabrać. - Uklęknął przy mnie.
Dostrzegłam w nim wzruszenie, jak zarazem współczucie.
- Nie odchodz teraz, Kiedy jesteś dla mnie wszystkim. - Szepnęłam.
- Nie chcę. Zrobię wszystko żeby zostać. - Cmoknął mnie w czółko.
W tym jednym momencie, wszystkie nasze wspólne chwile przeleciały mi przed oczami. Wszystko co dotychczas przeszliśmy, co przeżyliśmy razem.. Na nic? Teraz, gdy zrozumiałam, że na prawdę go kocham. On chce mnie tak po prostu zostawić?
- Kocham Cię, Nelly. - Usłyszalam, z jego ust. Te słowa, wywarły we mnie ciepło.. Ale również poczułam jeszcze większy smutek.
- Nie zostawiaj mnie.
- Nie zostawię. Obiecuję. - Przytulił mnie, trzymając za rękę. Nie może mnie teraz opuscić. Nawet jeśli, to ja pobiegnę za nim. Nie pozwolę.
- Nie mogę Cię stracić. - Wyszlochałam w łzach.
Tulił mnie z całej siły. Wdech i wydech, sprawiały mi trudność. Jednak nie chciałam żeby mnie puscił. Czułam Się w jego ramionach bardzo dobrze.
- Ilekroć Cię widzę, mam wrażenie , że coraz bardziej mi na Tobie zależy..- Oznajmił mi.
- To dlaczego chcesz mnie zostawić! - Krzyknęłam.
- Nie chcę, nie rozumiesz? Zrobię wszystko żeby zostać. Nelly jesteś dla mnie najważniejsza. Myślisz, że jesteś mi obojętna!? Nigdy Cie nie opuszcze! - Krzyczał.
- Zawszę będziesz miał u mnie pierwsze miejsce. Możesz to nazwać sentymentem, ale dla mnie do końca życia będziesz miał to cholerne "coś".
I tak w objęciach spędziliśmy kilka godzin. Nigdy, nie czułam Się lepiej. Jednak wiadomość, którą usłyszałam, łamała mi serce. Weszła do domu Alice.
- Co się stało?
- Nic. - Powiedział Luk. - Przewróciła Się.
- O boże, Nel. nic ci nie jest?
- Nie nic. - Spojrzałam na Lukasa.
- Potem Ci wytłumaczę.- Szepnął do mnie, żeby Al. nie słyszała.
Poszłam z Alice do łazienki.
- Kocham go.
- Nie rozumiem, jest przystojny ale co w nim jest takiego niezwykłego?
- Nie wiem. Ale chcę to sprawdzić.
Tagi: 5.
27.12.2011 o godz. 19:21
Ranek.
O godzinie 10, usłyszałam trzaski w kuchni. Mimo iż miałam pokój na górze, głos idealnie rozchodził się po całym domu. Przetarłam oczy, i zeszłam na dół.
- Co jest? - Zapytałam, z minimalnym entuzjazmem.
- Jedziemy.. - Powiedział Marek, patrząc na mnie.
- Już? A pożegnaliście Się z Jackiem?
- Tak. Wszystko jest załatwione Nell. - Odpowiedział.
Tak. Wyjeżdżają. Już dziś, w tej chwili. Mimo iż wiem że Marek kocha mnie jak własną córkę, Mama będzie codziennie dzwonić po 100 razy. Mimo tego wszystkiego, Nie. Nie będę za nimi tęsknić. Za dużo w życiu przeszłam, żeby nazwać ich moją rodziną.
- Okej. To.. Cześć. - Szepnęłam.
- Do zobaczenia. - Podszedł do mnie, i pocałował mnie w czoło. Gdyby tylko to było na miejscu, z chęcią bym go odepchnęła. Nie nawidziłam kiedy tylko mnie dotykał. Nigdy nie będzie dla mnie jak ojciec. Jack jest jeszcze za mały, żeby to wszystko zrozumieć. Ja wiem, i nigdy nie zmienie zdania w tej kwestii.
- Nelly, czekaj! - Zawołała mnie mama, gdy chciałam wracać na górę. - A ze mną Się nie pożegnasz?
- Myślałam, że już poszłaś.
- Pa, trzymaj się córeczko. - Przytuliła mnie, po czym obydwoje zniknęli za drzwiami.
Pojechali. Jestem wolna. Nikt nie będzie Się na mnie drzeć. Nikt nie będzie mi rozkazywać. W ten czas, mogę udowodnić im, że jestem dorosła. Że umiem sobie radzić bez nich. Tak. Udowodnie.
Nagle usłyszałam dzwięk telefonu w kieszeni. Wyjęłam,go i przyłożyłam do ucha.
- Słucham?
- Cześć Nel. Będę za 20 minut.
Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdy Alice rozłączyła Się w przeciągu kilku sekund.
Może zadzwonie do Lukasa? W końcu, każda okazja żeby się z nim zobaczyć, jest dobra.
- Hej Luk, ej słuchaj. Moi rodzice wyjechali, przyjdziesz do mnie? Al. też już zaraz u mnie będzie.
- Jasne, przecież wiesz, że zawsze przyjdę.
- Dziękuje. Cześć.
I takim oto sposobem, po godzinie wszyscy znajdowaliśmy się w moim domu. I ja, i Lukas, I alice, nie zapominając oczywiscie o moim bracie. Własnie.. Gdzie jest mój brat?
- Ej poczekajcie chwile.- Poszłam na górę.
- Jack? - weszłam do jego pokoju. - Wszystko w porządku, co robisz?
- Oglądam telewizor. - Nawet nie patrząc na mnie, powiedział słowa, które mówi najczęsciej.
- Dobra. Jak będziesz głodny, to powiedz. - Wyszłam.
Zeszłam na dół, i usiadłam obok Lukasa. Ach, on jest taki przystojny. Nigdy nie patrzyłam na niego, w taki sposób jak teraz. To dziwne. Ale odkąd patrzyliśmy na siebie wczoraj, moje oczy nie chcą już spoglądać na inne.
- Nelly, co tak mnie zabijasz wzrokiem?- Ocknął się Lukas, spojrzawszy na mnie.
- Przepraszam. - Speszyłam Się.
- Ej, nie masz za co. - Uszczypnął mnie w biodro. Zawsze tak robi. To chyba jego sposób, na przywrócenie mi uśmiechu.
- Słuchajcie, ja na chwilę musze isc do domu. Zapomniałam telefonu, mama mnie zabije. Zaraz wrócę! - Alice wybiegła z domu, jak poparzona.
Wstałam i zamknęłam za nią drzwi. Odwróciłam się, a przy mnie stał Luk. Był tak blisko.. Tak cholernie blisko. Czułam jego perfumy, jego nieziemsko zimny oddech. Był wyższy ode mnie. Więc widziałam, jak jego oczy patrzą na mnie z góry. Jak obserwuje każdy mój ruch.
- Nell. Musimy porozmawiać. - Słysząc te słowa, spósciłam głowę. Każdy głupi wie, że po tym zdaniu następuje zła informacja. Może się domyślił, że czuję do niego fantazję? Może wie, że się w nim podkochuję. A jeśli on tego nie odwzajemnia? Jeśli chce zakończyć przyjazn?
Zamarłam w cichym tchnieniu. Zaczęłam Się trząść. Nie wyksztusiłam z Siebie nic, prócz westchnienia. To było westchnienie strachu. Nigdy nie czułam na Sobie, takiej presji.
Tagi: 4.
27.12.2011 o godz. 16:08
Weszłam do domu. Wiedziałam że są już rodzice, dla tego w mginieniu oka pobiegłam do pokoju. Otworzyłam laptopa. I zaczęłam pisać na moim blogu. Nagle usłyszałam drapanie do drzwi. To był mój kot.
- Cześć, Marley.- Otworzyłam drzwi, wpuszczając go do środka.
Wzięłam go na kolana, położyłam Się na łóżku, zerkając czy ktoś z przyjaciół jest dostępny. Zauważyłam Lukasa. Napisałam do niego.

Ja.
21:29:28
Cześć. ;)

Lukas ;*
21:30:39
Cześć Nel. Nie zauważyłem że jesteś ;)

Ja.
21:30:50
Okej, okej. ;)

Lukas ;*
21:31:56
Co robisz? ;*

Ja.
21:32:02
Nic. Piszę na blogu. A ty? ;) ;*

Lukas ;*
21:34:22
Nudze Się. Mogę do Ciebie zadzwonic? :D

Ja.
21:35:43
Jasne.

Prawie codziennie wieczorem rozmawiamy przez telefon. Uwielbiam przed snem, słyszeć jego kojący głos. Po pół godzinnej rozmowie, poszłam pod prysznic. Wychodząc z łazienki, zaczepiła mnie Mama.
- Nelly, zaczekaj.
- Tak? - Odwróciłam Się.
- Nie jesteś głodna? - Zapytała, rozkojarzonym wzrokiem. Dobrze wiem, że chce mnie poinformować o czymś innym.
- Mów o Co chodzi, Mamo. - Spojrzałam na nią.
- Ja z Markiem muszę wyjechać na tydzień. Wiem że masz dopiero 17 lat.. Ale musisz zostać z Jackiem tutaj. Codziennie będzie przychodzić do Ciebie Pani Anna.
- Kto to, Pani Anna?
- Moja koleżanka. Będzie sprawdzać czy wszystko w porządku. Może też się zaopiekować czasem Jackiem, jakbyś chciała gdzieś wyjść.
- Gdzie jedziecie? - Przerwałam jej.
- Do Opola.
- Kiedy wyjeżdżacie?
- Jutro.
- Co? Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej. Skąd będe miała jedzenie? - Spytałam z oburzeniem.
- Pani Anna, codziennie będzie przynoscić Ci pieniądze, lub sama będzie kupować wam pożywienie. Nie bądz zła. To nie z naszej winy.
- Dobra. Okej. Jak chcecie.
- Dziękuje Ci, Kochanie. - pocałowała mnie w policzek.
Nie lubiłam gdy tak się do mnie zwracała. Po śmierci mojego prawdziwego Ojca moje relacje z nią, się pogorszyły w większym stopniu. A kiedy Marek się wprowadził, wszystko zawsze spada na moją głowę.
- Jack! - Zawołałam brata - Jack! - powtórzyłam.
- Co?! - przybiegł do mnie, w piżamie.
Mimo pozorów kochałam mojego brata. Był dla mnie najważniejszy. Nawet mama, w pewnym sensie, spadła na drugie miejsce. Nie przeżyłabym, gdyby mu się coś stało.
- Dobranoc, Mistrzu. - Pocałowałam go w czoło.
- Dobranoc, Nell. - Przytulił mnie, po czym pobiegł do swojego pokoju.
Zadzwoniłam do Alice, i powiedziałam jej o wszystkim. Stwierdziłyśmy że Al. zostanie jutro o u mnie na noc.
Tagi: 3.
27.12.2011 o godz. 14:27
Schodząc na parter, zauważyliśmy Davida. Sprawiał wrażenie zagubionego. Podeszliśmy do niego.
- Co jest, David?- Zapytała Alice.
- Tu jestescie. Szukałem was. - Powiedział z ulgą.
Po czym wszyscy usiedliśmy na ławce, w holu. Była lekcja, więc nikt nie chodził po korytarzu.
- Nel. Wszystko w porządku? - Zapytał Luk, widząc jak patrzę w przestrzeń.
- Tak,tak. - Ocknęłam się po kilku sekundach.
- Słuchajcie! - Krzyknęła Alice. - Co dzisiaj robimy? Ja mam wolną chate, przyjdzcie do mnie po lekcjach.
Wszyscy przytakneli, zapadła cisza.
- Muszę potem zadzwonić do mamy. Wypadałoby ją poinformować. -Zaśmiałam się.
Minęła kilka lekcji. Po ciężkim dniu, spędzonym w budynku cierpień tysiąca dzieci, skończyliśmy lekcje.
- Nareszcie. - Krzyknął David.
- Idę zadzwonić do rodziców. - Pobiegłam kilka metrów od nich, wyciągając telefon. Po kilku minutach użerania się z nadopiekuńczą mamą, pojechaliśmy razem do Alice.
- Ej, Ja muszę isc za pół godziny. - Oznajmił David.
- Tak szybko? - Zapytał zniepokojony Lukas.
- Tak, Mama powiedziała, że muszę być w domu o 15.
- Okej. - wtrąciła Al.
Usiadłam na kanapie, koło mnie Alice, Luk i David. Al zaproponowała do obejrzenia film. Dzień zleciał błyskawicznie. Po pół godzinie David opuscił dom Jonsonów. Po kilku godzinach przyszła kolej na mnie.
- Dobra, Muszę zwijać. - Oznajmiłam, wstawając.
- Odprowadzę Cię. - Powiedział Luk, podając mi kurtkę.
- Do zobaczenia, Kochanie. - Przytuliła mnie Alice.
Po czym Lukas przytulił Al. na pożegnanie i wspólnie wyszliśmy na dwór. Idąc wolnym krokiem w stronę mojego domu, rozmawialiśmy o wielu sprawach. To dziwne, ale zawsze znajdziemy jakiś temat do rozmowy. Mimo że piszemy na gg, że rozmawiamy w szkole, to nigdy nie braknie nam dla Siebie słów. Znam Lukasa od 6 lat. I coś mnie do niego ciągnie. To uczucie, siłą może dorównać nawet śmierci.
- Doszliśmy. - Stwierdził Luk przy bramie mojego domu. Byłam tak zdezoriętowana, że sama nie zauważyłam.
- Tak.. Doszliśmy. - Odpowiedziałam.
Lukas przybliżył się. Położył dłonie na moich biodrach. Mogłabym tam stać wieczność. To właśnie wtedy poczułam to, co od wieków podejrzewałam. W ten moment, kiedy patrzył na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami, a na jego twarzyczce goscił codzienny uśmiech zrozumiałam, że łączy mnie z nim coś więcej. Coś o wiele więcej.
- Cześć, Nelly. - powiedział swoim kojącym i ciepłym głosem całując mnie czule w policzek.
Nie chciałam Się żegnać. Nie lubię się z nim rozstawać..


Do wszystkich czytelników - Kolejny rozdział już dzisiaj! Do godziny 15 Będzie już na moim blogu.
Tagi: 2.
27.12.2011 o godz. 12:20
Była godzina 6.15. Gdy moje uszy dostrzegły dzwięk budzika, moje powieki otworzyły się, a dłoń z szybkoscią światła sięgnęła po komórkę, wyłączając hałasliwą melodyjkę. Minęło kilka minut, zanim oderwałam Się od łóżka. Aczkolwiek zaraz po tym, ubrałam ulubione kapcie, i wybrałam się do łazienki. Codzienne czynnosci, jak w każdy inny dzień. Wzięłam prysznic, umyłam się, ubrałam. I zeszłam na dół, z myślą że będzie czekać już na mnie śniadanie. Zobaczyłam mojego młodszego brata, Jacka. Zaspana spytałam..
- Jack, gdzie są rodzice?
- Poszli już do pracy. Przecież mówili Ci wczoraj,że masz mnie dzisiaj odprowadzić do szkoły bo ich od rana nie bedzie.
- Cholera - szepnęłam - Jadłeś coś? - Zapytałam, bez entuzjazmu na to że odpowie twierdząco.
- Nie. - Odpowiedział mój 7letni "kochany" braciszek.
- No tak. Co chcesz?
- Kanapke z nutellą.
- Okej.
Zrobiłam mu kanapkę, ubrałam go i przyszykowałam do szkoły. W mgnieniu oka na zegarku pojawiła się 7:30 a zza drzwi wyłoniła się Alice.
- O, jesteś. - Podeszłam do niej i przytuliłam ją.
- Cześć Słońce. - Odpowiedziała.
- Przepraszam Cię ale musimy zaprowadzić mojego brata do szkoły.
- Nie ma sprawy.
Wyruszyłyśmy w drogę, do podstawówki Jacka. Doszłyśmy w przeciągu 10 minut.
- Dobra, Jack. Jesteśmy. Rodzice po Ciebie przyjadą?
- Tak.
- Ok, to śmigaj.
Pusciłam jego dłoń, a on podbiegł do Kolegi.
- No to teraz czeka nas matematyka. - szepnęła Alice, patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
- Zapomniałam znowu zadania. Matka mnie zabije, jeśli dostanę kolejną jedynkę. - krzyknęłam.
- ej. Lukas na pewno będzie miał. On zawsze ma.
- Fakt.
Mimo pozorów, Lukas nie był nudziarzem. Uczył się dobrze, był ostrożny. Ale nie mozna go nazwać osobą, która nie wie co to zabawa.
- ej, Czy to nie on? - Zauważyłam chłopaka, który szedł z plecakiem, machając do nas i patrząc na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami.
- Siemaneczko. - zawołał i przybiegł do nas, przytulając po kolei najpierw Al. A potem mnie.
- Cześć. Jak ja Cię dawno nie widziałam!
- Tak Nel, od wczoraj. - Zaśmiał Się.
Doszliśmy do szkoły. Okazało Się że ani ja, ani Alice, ani Luk nie mieliśmy zadania. Stwierdziliśmy, że nie pójdziemy na matematykę. I tak od początku roku, nie za często na niej bywam.
/i]

i jak się wam podoba? narazie jest nudne. ale będzie się rozkręcać. obiecuję.
Tagi: 1.
26.12.2011 o godz. 22:46
Bohaterowie :

Nelly Cameron - jest to szesnastoletnia dziewczyna. Główna bohaterka. Pokazuje nam, swoje trudne życie. To będzie pisane jej oczami. Jej pasją jest taniec.

Lukas Maccartney - siedemnastoletni chłopiec. Uwielbia biegać. Jego pasja to rysowanie. Lubi zaszaleć, aczkolwiek jest ostrożny.

Alice Jonson - Przyjaciółka Nel. Jej pasja to jazda konnna. Uwielbia sport. Chodzi z Nelly doklasy.

David Mortney - Przyjaciel Lukasa. Lubi piłkę nożną, i koszykówkę. Uwielbia sport. Ale również jak Luk, jest ostrożny.

Poza tym będą postacie drugoplanowe. Ci bohaterzy będą odgrywać najważniejsze role. Powtarzam że opowiadanie będzie pisane oczami Nelly Cameron.

Oto zdjęcia :
1. Nelly.
2. Lukas.
3. Alice.
4. David.

b14af0b349.jpeg
mała - czarna xx (3).jpg
f681501aaf.jpeg
hjllkjlkjlkjlkjlkjlkjlkj.jpg
Tagi: Początek.
26.12.2011 o godz. 22:23
statystyki
sekcja użytkownika
http://www.youtube.com/watch?v=8YzabSdk7ZA&ob=av2e